26 cze 2017

[147] Pamiętnik 19.06 - 25.06

(c) Anusia z impressole.blogspot.com


Kategoria: Autorskie
Rozdział 10
„Zauważył, że jej zimno, ale niezbyt się tym przejmowała. Zaczął czytać w jej myślach. Kucnął za jej plecami, odgarnął włosy z szyi za ucho i wyszeptał tuż nad jej policzkiem :
- Sprawię, że to minie, że przestanie boleć, że już nigdy nie zapłaczesz...
- Kim je... - nie dał jej skończyć, wbijając kły w jej szyję.
Przycisnął jej plecy do swojego tułowia i pił. Chciała krzyknąć, ale zasłonił jej usta dłonią. Po chwili przestała się z nim szarpać. Stała się bezsilna, aż w końcu opadła w jego ramiona, już martwa. Wstał, przeciągnął się i przyjrzał się twarzy kobiety. Wyglądała na młodą. Miała jasną cerę i długie, czarne włosy.
- I tak byłaś nieszczęśliwa - powiedział sam do siebie i odszedł, zrzucając ciało do jeziora, w miejscu, gzie lód był stosunkowo słaby. ”

Light in the Darkness
 
Kategoria: Autorskie
Rozdział 43
„[…] W jednej chwili zdała się na instynkt, sama niepewna, co tak naprawdę chciała osiągnąć. Och, to i tak nie miało znaczenia. Szukała czegoś, czego potrzebowała, choć nie potrafiła tego nazwać.. Pragnęła siły, która płynęła z natury – jej niszczycielskiego działania, ale również zdolności do tego, żeby tworzyć. Ta jedna myśl zawładnęła nią, jednak nie gwałtownie, ale delikatnie – prawie jak łagodna fala na plaży, która stopniowo posuwa się w głąb lądu, by po chwili równie delikatnie się wycofać. To było przyjemne, a Alyssa niemalże mogła przysiąc, że już kiedyś doświadczyła czegoś podobnego, ma dodatek więcej niż raz, choć jednocześnie zdawała sobie sprawę z tego, że to nie jest możliwe.
A jednak było – tylko pod warunkiem, iż w końcu zgodziłaby się z tym, co na temat jej przeszłości powiedział Carlos.
Była Arianą, ale…
– O mój Boże!
Zaskoczony okrzyk doszedł do niej jakby z oddali, ale to wystarczyło, żeby skutecznie sprowadzić ją na ziemię.
Bez chwili wahania uniosła głowę, a potem w końcu otworzyła oczy.”


 
Kategoria: Autorskie
Rozdział 51
„[…] – I tyle? – zapytała z powątpiewaniem, nie kryjąc frustracji. – Dlaczego właściwie wypytywałeś mnie o Drake’a? To, co widziałam… On to zrobił, prawda? Na pewno robicie takie rzeczy i… – zaczęła, niemalże desperacko próbując przekonać Marco do udzielenia odpowiedzi, te jednak nie miał zamiaru ułatwić jej zadania.
– Tak… Najpewniej tak – stwierdził wymijająco i już nie miała wątpliwości, że kłamał jak z nut. Otworzyła usta, gotowa zaoponować i wręcz zażądać, żeby zaczął traktować ją poważnie, ale i na to nie dał jej okazji. – Chyba wystarczy, nie sądzisz? Najwyższa pora się obudzić – zadecydował, a Eveline zrozumiała, że tak naprawdę nie miała niczego do powiedzenia.
Wkrótce po tym wszystko zniknęło, a ona otworzyła oczy.”

Lost in the Time
 Kategoria: Fan Fiction | Zmierzch 
Rozdziały 209 – 214
„[…] Wzięła kilka głębszych wdechów, bezskutecznie próbując się uspokoić. Nie chciała dawać Jaquesowi satysfakcji, nie mogąc pozbyć się wrażenia, że do tego sprowadzała się cała rozmowa – tego, że chciał wytrącić ją z równowagi, jakby mało było, że na każdym kroku robił wszystko, byleby Laylę pogrążyć. Zdążyła się o tym przekonać, kiedy kłamał w żywe oczy na temat wyjątkowości jej krwi, najpewniej właśnie po to, by zapewnić sobie przynajmniej chwilę spokoju.
– Jak sam zauważyłeś, ja jestem tutaj – powiedziała cicho, wymownie rozglądając się po celi. – A ty tam. To chyba tyle, jeśli chodzi o to, co nas dzieli.
– Hm, dopiero co o tym rozmawialiśmy – stwierdził ze spokojem. – Przetrwanie.
Nie odwróciła się, żeby na niego spojrzeć, nawet pomimo świadomości, że wciąż uważnie ją obserwował. Nie chciała tego przyznać, ale w jakiś pokrętny sposób to jedno, jedyne słowo warunkowało wszystko.
Cały czas chodziło o przetrwanie, chociaż nie miała pewności, jak daleko mogło ich to zaprowadzić.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz