27 lis 2017

[159] Pamiętnik 1.11 - 26.11

http://funkyimg.com/i/2x9nk.png
(c) Lynx z graphic-valley.blogspot.com

Minęło trochę czasu od ostatniego postu, ale najzwyczajniej w świecie nie miałam z czego stworzyć Pamiętnika. Później z kolei na blisko miesiąc rozłożyła mnie choroba, dlatego pozwolę sobie wrzucić post zbiorczy za minione tygodnie ;)

 Kategoria: Autorskie
Rozdział: 61
„Odnalazłam się w narzuconym przez niego rytmie. Mimo iż nasz taniec w żaden sposób nie przypominał znanych klasyków, bez trudu odnajdywałam kroki. Możliwe że to dlatego, iż figury nie były zbytnio skomplikowane, podobnie jak melodia, która raz po raz wznosiła się i opadała, niczym nadmorskie fale muskające mokry piasek na brzegu. Nieco tajemnicza, ale jednocześnie łagodna i niosąca nadzieję, zupełnie jak ramiona obejmującego mnie mężczyzny.
Nieznajomy zsunął dłoń na moją talię i ostrożnie przesunął kciukiem wzdłuż jej wgłębienia. Zaskoczona tym poufałym gestem na moment wybiłam się z rytmu.
– Ja… Dlaczego mam wrażenie, że skądś cię znam? – zapytałam cicho, w poufałym geście opierając czoło na jego ramieniu.
Nieznajomy, tak jak się tego spodziewałam, nie odpowiedział. Zamiast tego obrócił mnie dwukrotnie, przy drugim razie niechybnie puszczając moją dłoń. Trzeci obrót wykonałam więc samodzielnie, na koniec ponownie wpadając w jego ramiona.
I wtedy już wiedziałam...”


 Kategoria: Autorskie
Rozdział dwudziesty piąty
„Mogła spróbować wybiec z pokoju, ale i tak by ją dogonił. Nie musiałby przecież nawet zbytnio się starać, żeby ją złapać. Usłyszała jak mężczyzna cicho wypuszcza powietrze. Odwrócił się do niej plecami, dłonie ułożył na karku i spoglądał na coś, czego ona dostrzec nie mogła. Czy próbował się w ten sposób uspokoić? Nigdy wcześniej się przy niej nie wstrzymywał z niczym, więc dlaczego teraz miałby nagle to robić? Czy nie po to tutaj była? Aby sprawić mu przyjemność, kiedy on będzie ją tłukł? Drgnęła kiedy mężczyzna nagle opuścił ręce i znalazł się tuż przed nią. W dłonie ujął jej twarz, w nadzwyczaj delikatny sposób, i uniósł do góry. To co zobaczyła w jego oczach, nie było tym co widywała przez niemal ostatni rok. Ciężko było jej określić co takiego w nich widzi. Nie było tam złości, chęci zrobienia drugiej osobie krzywdy. Wyglądał… Trudno było w to uwierzyć, ale przez moment sądziła, że wygląda jakby sam doświadczył jakiejś krzywdy. To było przecież niedorzeczne, prawda? Alexander nie był typem, który pozwalał sobie na to, aby ktoś mu zrobił krzywdę. Zanim zdążyłoby się go skrzywdzić, on przewidziałby ten ruch i swojego przyszłego niedoszłego napastnika zostawił martwego. Całość nie zajęłaby mu nawet kilku minut, a po wszystkim odszedłby jak gdyby nigdy nic. Nie widziała go, na całe szczęście, kiedy naprawdę na kimś się wyżywał. Patrzeć na to nie musiała, żeby wiedzieć, iż nie należało to do przyjemnych wydarzeń.”


 Kategoria: Autorskie
Rozdział 54
„[…] Odrzucił od siebie niechciane myśli, po czym błyskawicznie przemieścił się ku drzwiom. Eveline i tak nie była od niego zależna, zresztą nie zostawiał jej na pewne pożarcie, prawda? Zamierzał być obok, nie wspominając o tym, że dzięki wyostrzonym zmysłom tak czy inaczej miał być w stanie wyczuć potencjalne zagrożenie w pobliżu rezydencji.
Próbując przekonać samego siebie, że to prawa, położył dłoń na klamce. Miał wyjść na zewnątrz, kiedy drzwi wejściowe dosłownie zadrżały, gdy ktoś po drugiej stronie zaczął z całą siłą w nie uderzać.
– EVELINE!!! – Huknął męski, całkowicie obcy Liamowi głos. – Eve, na litość boską… Błagam, powiedz mi, że tam jesteś!”


 Kategoria: Fan Fiction | Zmierzch
Rozdziały 239-241
„[…] – Mira… Jeszcze jedna rzecz – powiedziała tak cicho, że ledwo mogła samą siebie zrozumieć. Kobieta nagląco skinęła głową, tym samym dając Elenie przyzwolenie, żeby mówić dalej. – Jeśli chodzi o Jane… Podejrzewasz Huntera, tak? Jane i Hunter…?
– A kogóż innego? – mruknęła jakby od niechcenia demonica.
Elena z wolna skinęła głową, chcąc nie chcąc przyznając jej rację. Cóż, przynajmniej na pierwszy rzut oka to wydawało się sensowne, zwłaszcza że istniał tylko jeden demon, który miał złe zamiary względem niej i jej najbliższych. Biorąc pod uwagę charakter piekielnej bliźniaczki, ta dwójka jak najbardziej mogła się porozumieć, chociaż z drugiej strony…
Zanim bez słowa odeszła, zostawiając Mirę i w pośpiechu kierując się w stronę domu, Elena w oszołomieniu pomyślała o tym, że szwagierka jednak mogła kłamać. […]”